REKLAMA

Sport

Solidny środek tabeli

Opublikowano 11 lipca 2021, autor: Filip Pobihuszka

Wygrywali z lepszymi, gubili punkty ze słabszymi. Generalnie trener Janik jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych. Pytanie tylko, czy w przyszłym sezonie będzie kim grać?

To był dobry sezon w Kożuchowie. Korona skończyła ligę na siódmym miejscu w tabeli z dorobkiem 57 punktów. Oczko więcej zdobyła drużyna z Ośna Lubuskiego, za kożuchowianami, z takim samym dorobkiem znaleźli się piłkarze z Witnicy. A kilka kolejek przed końcem rundy wiosennej Korona miała nawet szansę, by zakończyć rozgrywki na piątym miejscu.

Mecz z Ilanką? Najlepszy w sezonie

– Te różnice punktowe były niewielkie. Ale czy siódme czy piąte miejsce, to liczba punktów może robić wrażenie – komentuje trener Marcin Janik. – Wygraliśmy w tej rundzie dziewięć meczów, pięć zremisowaliśmy, tylko cztery przegraliśmy. To była bardzo pozytywna runda, bardzo na plus. Solidny środek tabeli – mówi.

Janik twierdzi, że tabela po sezonie wygląda tak, jak wyglądać powinna. Czyli – kto silny i miał być w czubie, ten w czubie skończył. – Ale reszta była w naszym zasięgu – dodaje.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że kożuchowianie grają tym lepiej, czym lepszą ekipę mają za rywala. Często gęsto punktowali bowiem z zespołami teoretycznie silniejszymi.

– Mecze z górą tabeli, nie licząc Gubina, to wszystkie wygraliśmy – mówi Janik. – Mocno motywowaliśmy się na te spotkania, chcieliśmy pokazać, że nie jesteśmy słabszym zespołem. I to nam wychodziło. Natomiast pogubiliśmy punkty z teoretycznie słabszymi zespołami – komentuje.

– A mecz z Ilanką, który wygraliśmy 5:2, uważam za najlepszy w sezonie. To było naprawdę dobre spotkanie, a wynik był adekwatny do tego, co działo się na boisku. Ilanka była jeszcze wtedy zamieszana w awans, przyjechali do nas w najmocniejszym składzie, a zespołem byli dużo słabszym – mówi trener Korony.

Miki robi różnicę i trzymam za niego kciuki

Mimo dobrego sezonu, Janik przyznaje, że miał pewne kłopoty kadrowe jeśli chodzi o wychowanków i musiał posiłkować się zawodnikami z Nowej Soli. – Zawodnicy z Arki grają u nas dłuższy czas, ale ja traktuję ich jak swoich. Ale w kadrze meczowej było siedmiu, ośmiu naszych, więc to jeszcze nie jest armia zaciężna – mówi.

A w jakim składzie Korona zacznie kolejne rozgrywki? Nie da się ukryć, że ci którzy błysnęli na boisku, są już na celowniku innych drużyn. – Rozmawiałem ze wszystkimi zawodnikami i wiem, że są propozycje z teoretycznie mocniejszych klubów. Na pewno jest zainteresowanie Mykytą Lobodą, Grochowskim, Cieślą, Krajewskim, Kutą – wylicza Janik. – Oczywiście jako trener chciałbym mieć najsilniejszą kadrę. Ale jeśli zawodnik idzie do lepszego zespołu, lepszej ligi to ja nie mam prawa kogoś zatrzymywać – dodaje.

A tak właśnie może być z popularnym Mikim. Ukraińcem interesują się bowiem kluby III-ligowe, m.in. Lechia Zielona Góra i świeżo upieczony beniaminek z Gubina.

– Dobra runda za nim, strzelał, asystował. To jest łakomy kąsek. To zawodnik, który robi różnicę i spokojnie sobie tam poradzi. Ale decyzję zostawiamy jemu. W Kożuchowie dostał dobre warunki. Ale jeśli będzie chciał odejść, to odejdzie. Ja mu życzę powodzenia i trzymam za niego kciuki – mówi Janik.

Atak na pierwszą piątkę?

Plany Korony na kolejny sezon? – Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Fajnie byłoby zrobić krok do przodu. Jestem tu dwa lata, co rok robimy więcej punktów i lepsze miejsce, więc chcielibyśmy zaatakować pierwszą piątkę. Ale jeśli nie będzie zawodników, to może być ciężko – mówi Janik.

Napisz komentarz »