REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Smutny koniec lwa

Opublikowano 11 lipca 2021, autor: Michał Szczęch

Pamiętacie lwa z Borowa Wielkiego w gminie Nowe Miasteczko, o którym pisaliśmy na naszych łamach kilkukrotnie? Obrócił się w stertę gruzu.

Od lat stał na środku skrzyżowania, w centrum Borowa Wielkiego, przy kościele. – Ni to lew, ni foka ? komentowali przechodnie. Miał zniszczony pysk. Stąd takie komentarze.

– Jest dosyć prymitywny. Lwy parkowe z reguły były bardziej wykwintne ? oceniał fachowym okiem w marcu na naszych łamach Tomasz Andrzejewski, dyrektor muzeum w Nowej Soli, gdy pisaliśmy o zbliżającym się remoncie krzyżówki i konieczności przeniesienia lwa. Pojawiły się wtedy sugestie, że ten lew może być zabytkowy. – To może być cenny lew – sugerował Wiesław Staruch, kierownik powiatowego zarządu dróg.

Jaka to wizytówka? 

Starsi mieszkańcy pamiętają, że dawniej lew stał w przypałacowym parku, w zaroślach. Nie pamiętają jednak, czy wyrzeźbili go więźniowie działającego przez kilka lat w Borowie, w czasach PRL, aresztu. Czy też może rodowód posągu sięga czasów przedwojennych.

– Lew jest stary, pałacowy ? mówili jedni i apelowali na naszych łamach, żeby nadal był wizytówką wsi.

– Jaka to wizytówka? – dziwili się drudzy. ? To tylko kawał betonu.

– Zostawić!

– Zakopać! Albo w stawie utopić!

– Lwa przeniesiemy na cmentarz ? ogłosił kierownik Staruch.

Doszło do tragedii

„Gmina zadeklarowała uprzątnięcie skrzyżowania i przewiezienie w bezpieczne miejsce lwa, który dziś stracił status cennego zabytku” – ogłosił 30 czerwca Urząd Miejski w Nowym Miasteczku. W środę przyjechała koparka. Przywiązali lwa grubymi pasami i wyciągnęli. A później na koparkowej łyżce zawieźli na cmentarz. Tuż przed cmentarzem lew się rozpadł.

„Niestety, kiepska jakość budulca oraz warunki atmosferyczne, na które przez lata lew był narażony, sprawiły, że ostatecznie z „rzeźby” pozostało sporo kamieni i gruzu” – wytłumaczyli w urzędzie.

Urzędnicy podziękowali Zbigniewowi Oznarowiczowi, Zbigniewowi Matrasowi i Mirosławowi Pięcie za przekazanie historii lwa, z której wynika, że jego podobizna powstała w latach 50-60 XX wieku na terenie przypałacowego parku, a na skwer trafiła pod koniec lat 70. za sprawą ówczesnego sołtysa wsi i działającej z nim rady sołeckiej.

Napisała Czytelniczka

Z naszą redakcją skontaktowała się Czytelniczka. Podesłała link do przedwojennego zdjęcia z Grossenborau (Borów Wielki), na którym widać okazały pałac. „Zdjęcie jest z czasów niemieckich” – napisała. „A jeśli się przyjrzeć, przed wejściem odcinają się kontury dwóch figur. Zarys tej z prawej strony, swoją wielkością i kształtem przypomina zniszczonego wczoraj lwa”. Czy rzeczywiście lew powstał w latach 50 XX wieku? A może jednak faktycznie był to lew pałacowy, a środowe nieszczęście należałoby raczej rozpatrywać w kategoriach niepowetowanej straty?

Florian Zemlik w Borowie mieszka od urodzenia. – Mam 62 lata. Mogę powiedzieć, że ten lew towarzyszy mi od zawsze. Jakie to ma znaczenie, czy jest przedwojenny, czy nie? Za 100 lat dla kolejnych pokoleń może będzie zabytkiem – mówił niedawno na naszych łamach pan Zemlik – Nawet jeśli ulepili go więźniowie na początku lat 60., to i tak powinien dla nas być cenny. Przecież to nasza historia, tradycja. Mnóstwo par się całowało przy lwie.

Cóż, dziś pozostały już tylko wspomnienia.

Napisz komentarz »