REKLAMA

Aktualności, Kultura, Oświata

Rodzice nadal walczą

Opublikowano 14 sierpnia 2021, autor: Michał Szczęch

Rodzice uczniów z Nowego Miasteczka od dwóch miesięcy apelują o niełączenie klas w miejscowej podstawówce. Ślą kolejne pisma do urzędów. Interweniują. Burmistrz Danuta Wojtasik pozostaje nieugięta.

O sprawie pisaliśmy na naszych łamach już kilkukrotnie, po raz pierwszy w połowie czerwca. Przypomnijmy, rodzice uczniów z Nowego Miasteczka nie chcą dopuścić do łączenia klas w miejscowej podstawówce, bo uważają, że to obniży poziom nauczania, że odbierze komfort nauczania nie tylko dzieciom, ale też nauczycielom. – Tak liczne klasy były ponad 20 lat temu. Ale wtedy podstawa programowa była inna i dzieci też były inne. Burmistrz swoją decyzją cofa nas do lat 90.! – komentowali na naszych łamach. I przestrzegali, że pandemia koronawirusa jeszcze się nie skończyła. – Co, jeśli wróci zdalne nauczanie? – martwili się rodzice. I martwią nadal. – Nauczyciele mieli problem, żeby zapanować zdalnie nad piętnastką uczniów, więc niby w jaki sposób będą mieli zapanować nad blisko 30?

Radny: To jet przerażające

W lipcu, na posiedzeniu rady gminy, głos w sprawie zabrali radni i sołtysi. O tym, jak wygląda zdalna edukacja, opowiedziała Ewelina Cisakowska, sołtyska Gołaszyna, która pracuje w szkole w Nowym Miasteczku. Nie ukrywała, że to musi być dla uczniów sporym utrudnieniem.

– A do tego cały czas komendy „załóż maseczkę”, „ściągnij maseczkę”, „wirus cię zabije”, „wirus cię nie zabije” – radna Żmijowska, mówiąc te słowa, próbowała zwrócić uwagę na fakt, jak bardzo psychika młodych ludzi jest teraz obciążona. Zasugerowała, że to nie jest dobry czas na tego typu zmiany, jakie chce wprowadzić burmistrz Wojtasik.

– Nasze dzieci są przeliczane na złotówki. I to jest przerażające ? oburzył się radny Paweł Pawliszyn. Nie przebierał w słowach. Wytknął Wojtasik, że z jednej strony szuka oszczędności, a z drugiej chce budować halę sportową za grube miliony. – Koszty utrzymania tej hali będą potężne. To nas może pogrążyć. I pani mówi o oszczędnościach? No chyba, że chodzi o to, że mamy mieć niewykształcone społeczeństwo, bo takim rządzi się łatwiej ? skwitował Pawliszyn.

Nauczyciele: Świat się zmienił 

O tym, jak niefortunna może być decyzja o łączeniu klas, w swoim piśmie wysłanym do rady przestrzegali nauczyciele z miejscowej podstawówki, zrzeszeni w związkach zawodowych. Wyliczali uczniów z różnymi dysfunkcjami, z niepełnosprawnościami. Takich jest sporo. W prawie 30-osobowych klasach nauczyciel albo nie będzie miał czasu dla takich uczniów, albo dla pozostałych. Zwracali uwagę na depresję, która coraz częściej dotyka uczniów podstawówek. Na coraz częściej występujące problemy ze skupieniem i logopedyczne, które wynikają ze zbyt częstego używania sprzętów elektronicznych, głównie komputerów i telefonów. „Zmienił się świat, zmienili się uczniowie” ? pisali w petycji.

Rodzice: Sytuacja jest absurdalna

Swoją petycję stworzyli też rodzice. Podpisy złożyło blisko 80 osób. Nie poskutkowało. Poparcie znaleźli jednak między innymi w lubuskim kuratorium. – Otrzymaliśmy pismo, z którego wynika, że decyzja pani burmistrz negatywnie wpłynie na rozwój emocjonalny, na zdrowie psychiczne i proces edukacyjny naszych dzieci ? informują członkowie komitetu rodziców uczniów przyszłych klas IV i V, których dotyczy łączenie.

Rodzice prezentują dokumenty. Między innymi ten, który po opinii kuratorium wysłali do burmistrz Wojtasik. „Szczególnie bulwersuje nas fakt, że nasze dzieci będą miały zajęcia w małych grupach na przedmiotach nieegzaminacyjnych, takich jak wychowanie fizyczne, technika czy informatyka” ? piszą do Wojtasik. „Natomiast na przedmiotach najważniejszych, takich jak język polski, matematyka, biologia, chemia, geografia, z których będą zdawać egzaminy, lekcje będą się odbywać bez podziału, w grupach bardzo licznych. To z pewnością znacząco wpłynie na jakość nauczania i przygotowanie do egzaminu. Czy to nie jest sytuacja absurdalna?” – rodzice pytają D. Wojtasik na piśmie.

Dyrektor: Skutki mogą być negatywne

Kuratorium, zanim odpowiedziało rodzicom, skontrolowało szkołę. W trakcie kontroli dyrektor Jacek Zawiślak powtórzył to, co mówił między innymi na naszych łamach, że musi wykonywać polecenia swojej przełożonej. Nie ukrywał jednak, że pomysł o łączeniu klas jest niefortunny. W trakcie kontroli kuratorium dyrektor oświadczył, że spotkał się z burmistrz Wojtasik i argumentował wtedy, że dla dzieci z klas IV to najtrudniejszy moment w procesie dydaktyczno-wychowawczym, że zmiany wprowadzane przez burmistrz Wojtasik mogą wywołać negatywne skutki w tym procesie.

Kuratorium: Naprawiać będzie trudniej

Kuratorium zwraca uwagę na bardzo istotny fakt, że podstawówka w Nowym Miasteczku słabo wypadła w egzaminie ósmoklasisty i bierze udział w Programie Lubuskiego Kuratora Oświaty „Wspomaganie dyrektorów szkół podstawowych w zakresie sprawowania nadzoru pedagogicznego nad procesem kształcenia”, w ramach którego dyrektor szkoły został zobowiązany do działań naprawczych. W kuratorium podkreślają, że te działania będą bardzo utrudnione w przypadku zwiększenia liczebności oddziałów klasowych.

Kuratorium w swoim piśmie pokontrolnym zwraca uwagę, że „za niełączeniem klas przemawiają też argumenty natury finansowej, ponieważ burmistrz nie uwzględniła przy wyliczaniu oszczędności podziału na grupy w przypadku języków obcych, informatyki i wychowania fizycznego, co wynika z przepisów prawa oświatowego”.

Burmistrz: Potrzebne są oszczędności

Tymczasem burmistrz Wojtasik pozostaje nieugięta. Już kilkukrotnie zapowiadała, że nie zamierza wycofywać się ze swoich decyzji. Twierdzi, że jej pomysł o łączeniu klas przyniesie oszczędności. Jak duże? Tego nie zdradza. Podkreśla jednak, że będą to oszczędności długofalowe, że to decyzja trudna, ale nieunikniona, bo gmina musi coraz więcej dopłacać do oświaty. Wojtasik jak mantrę powtarza też, że jej decyzja jest zgodna z przepisami i prawem.

– Lubuska Kurator Oświaty nie wskazała po przeprowadzonej kontroli żadnych naruszeń prawa w procedurze zatwierdzania arkuszy organizacji roku szkolnego 2021/22, także w zakresie liczebności oddziałów klas IV i V ? upiera się D. Wojtasik. – Nie otrzymaliśmy żadnych zaleceń pokontrolnych. Ponadto zmniejszenie oddziałów klas IV ujęte było w arkuszu organizacyjnym, który został pozytywnie, bez uwag, zaopiniowany przez KO oraz związki zawodowe, więc ich obecne stanowiska w sprawie są daleko idącą niekonsekwencją stworzoną na potrzeby protestu rodziców. Niestety, moją rolą nie jest polityka, lecz obiektywna ocena sytuacji i racjonalne gospodarowanie środkami publicznymi, ponieważ pełnię rolę organu prowadzącego placówkę publiczną, nie prywatną, gdzie rodzice płacą i mają prawo wymagać np. mniej liczebnych klas. Dlatego uczniowie klas starszych (od klasy IV) w ZS nr 1 nie będą się uczyć w kilkunastoosobowych klasach, bo gminy, jako organu prowadzącego na to nie stać. Ponieważ wszystkie nasze działania są zgodne z przepisami prawa, moja decyzja jest ostateczna ? kwituje Wojtasik.

„Jestem przekonana, że decyzja ta nie wpłynie negatywnie na proces edukacyjny uczniów, a Państwa obawy okażą się bezzasadne” – napisała w odpowiedzi wysłanej w czwartek do rodziców.

PS

– Jak rozumiemy, pani burmistrz, jeśli nie weźmie pod uwagę opinii osób, których ten problem bezpośrednio dotyczy, weźmie osobistą odpowiedzialność za wszelkie skutki wynikające z połączenia klas – kwitują rodzice.

Napisz komentarz »