REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Tajemnicza śmierć Bogdana

Opublikowano 21 sierpnia 2021, autor: Patryk Świtek

„Ja tu przejdę terapię i w końcu będę normalny” – pisał z więzienia Bogdan. Cztery dni dni później już nie żył. Rodzice usłyszeli, że po prostu umarł, ale śledztwo trwa już osiem miesięcy.

– Nie możemy zaznać spokoju – mówią Leszek i Krystyna Piwowarczyk z Kożuchowa. – Bogdan był jaki był. Ćpał i rozrabiał, ale to nasz najmłodszy syn. Nie żyje, a my nie wiemy dlaczego. Nikt nie chce nam niczego wyjaśnić, a czujemy, że to nie była naturalna śmierć – dodają.

Bogdan miał 37 lat. W ubiegłym roku w zimie za znęcanie się nad partnerką trafił do aresztu. Na własne życzenie został przeniesiony do zakładu zamkniętego w Poznaniu. Chciał tam przejść leczenie odwykowe.

– Miał problem z narkotykami. Wiele razy sami woziliśmy go na odwyk. Przestawał na jakiś czas, ale później znów brał to świństwo – opowiada Krystyna.

Tuż po nowym roku do drzwi Piwowarczyków zapukała była partnerka Bogdana. – Było po 22.00. Prokurator miał miał chyba tylko jej numer. Przekazała informację, że Bogdan nie żyje – opowiadają rodzice.

Nie umarł tylko zginął

Leszek z trudem dodzwonił się do prokuratury w Poznaniu. W ustaleniu numeru pomagała mu córka, która mieszka w Niemczech. Usłyszał, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych. Zadzwonił więc do aresztu. – Powiedzieli, że po obiedzie poczuł się gorzej i przestał oddychać. Stanęło mu serce. Reanimował go lekarz i tyle – opowiada ojciec Bogdana.

Leszek pojechał po ciało syna do Poznania. – Prokuratorka trzy razy składała mi kondolencje. Powiedziałem, że chciałbym wiedzieć, jak mój syn zginął, a ona, że on nie zginął, tylko umarł – wspomina.

– Nie wierzyłem w jej słowa. Jak przyjechałem, to dopiero robili sekcję zwłok, a to było 9 dni po śmierci. Bogdana zapakowali do worka i nawet go nie widziałem. Dopiero w Kożuchowie, pracownicy Uskomu, którzy szykowali go do pogrzebu mówili, że miał wyciek krwi z głowy i musieli ją owinąć. Nie było też śladów po reanimacji. Przecież miałby połamany mostek, byłyby siniaki czy poparzenia po elektrowstrząsach – zastanawia się ojciec.

– Jak już leżał w trumnie, to widzieliśmy też ranę na policzku – dodaje. Poprosił córkę, żeby zrobiła zdjęcie telefonem.

 

List zza grobu

Bogdana w połowie w stycznia pochowano na cmentarzu w Kożuchowie. Po kilku tygodniach do domu przyszedł listonosz i przyniósł list od… Bogdana.

– Okazało się, że napisał go cztery dni przed śmiercią – tłumaczy Leszek.

„Wszystkich was zawiodłem” – wyznaje. Pisze także: „Ja tu przejdę terapię alkoholową i narkotykową i będę w końcu normalny”.

– Przepraszał nas. Obiecywał, że wszystko naprawi, że chce sobie poukładać życie. Chciał dalej wychowywać syna. Miał nadzieję, że terapia w zakładzie mu pomoże – mówi matka Bogdana.

Wyjaśniają już osiem miesięcy

– To, że zawinił i go zamknęli nie podlega dyskusji. Chciał iść do zakładu w Poznaniu? W porządku. Ale jedzie tam i traci życie. Mija osiem miesięcy i nie mamy żadnych odpowiedzi. A prokuratorka zapewniała, że dostaniemy odpis z sekcji zwłok. Nie dostaliśmy nic. Jak tam dzwonię, to jestem zbywany. Może gdybym miał pieniądze i prawnika, to inaczej by ze mną rozmawiali – denerwuje się Leszek.

Dzwonimy do prokuratury. Śledztwo prowadzi prokurator Agnieszka Makowska-Witos, ale jest na urlopie.  Od szefowej prokuratury Joanny Gosienieckiej usłyszeliśmy tylko: „Proszę przysłać maila”. Po dwóch tygodniach odpisano dwa zdania: „(…) w sprawie wszczęto śledztwo o czyn z art. 155kk. Nadal prowadzone są czynności w niniejszej sprawie”.

Art. 155 kk to nieumyślne spowodowanie śmierci zagrożone karą więzienia od 3 miesięcy do 5 lat. Rodzina jest wstrząśnięta tą informacją. – Jest jeszcze więcej domysłów. W końcu umarł naturalnie, czy zginął? – zastanawia się ojciec.

– Przy tego typu zdarzeniach jest wszczynane śledztwo z tego artykułu, żeby można było ewentualnie wykluczyć, bądź potwierdzić udział osób trzecich. Ale to nie znaczy, że nie było naturalnej śmierci – mówi prokurator Agnieszka Kanarkowska, która tymczasowo zastępuje A. Makowską-Witos. – Jeżeli tylko będzie cokolwiek wyjaśnione, to rodzina zostanie poinformowana o wszystkim – dodaje.

Napisz komentarz »