REKLAMA

Wasze sprawy

Miniolimpiada w Gołaszynie

Opublikowano 29 sierpnia 2021, autor: Michał Szczęch

Panie z koła gospodyń zorganizowały we wsi festyn na sportowo. Ćwiczyli młodsi i starsi.

Michał przyjechał do Gołaszyna na festyn w roli instruktora. Dziś mieszka w Zielonej Górze, ale pochodzi z gminy Nowe Miasteczko. – Przynajmniej raz w miesiącu wracam na swoje tak zwane stare śmiecie ? powiedział w niedzielę. – Nie jestem trenerem personalnym. Jestem instruktorem treningu funkcjonalnego ? poinformował. – To, co robię, jest zupełnym zaprzeczeniem siłowni. Ja pracuję z ciałem. Nie trenuję na maszynach, tylko sam się nimi staję. Taki rodzaj treningu preferuję, że później, jeśli mam przebiec 20 kilometrów, to przebiegnę, jeśli mam podnieść czterdzieści kilo w górę jedną ręką, to podniosę. Maszyny generalnie wypychają ludziom mięśnie. Ja dążę do innego rodzaju sprawności i właśnie taki trening dziś zaprezentuję ? w tych kilku zdaniach Michał przedstawił się uczestnikom festynu. Zagwarantował, że taki trening nie wywołuje bólu. Ba! Może zbawiennie działać na przykład na chory kręgosłup. – Godzina takiego treningu, to utrata tysiąca kalorii ? zaznaczył. – To tyle, co w trzech pączkach. To, co zrobimy dziś, to animal flow, czyli trening z masą ciała. Jestem pierwszym trenerem animal flow w naszym województwie. To polega na naśladowaniu własnym ciałem ruchów zwierząt…

Tchoukball i pyszne jadło 

W niedzielę w trakcie festynu mieszkańcy Gołaszyna i przyjezdni zamienili się w kraby, małpy, tygrysy… Ćwiczyły dzieci, ćwiczyli też dorośli. Jedni lepiej, inni gorzej. Wielu z uznaniem kiwało głowami i zapowiadało, że podobne ćwiczenia zaczną wykonywać w domu, albo na podwórku.

Owszem, sprawność jest ważna, dlatego w niedzielę w Gołaszynie rozegrano też kilka spotkań w tchoukball (więcej o tej dyscyplinie w tekście na str. 27). Dzieci i dorośli uczyli się tej gry, wciąż mało znanej na naszym podwórku, pod okiem m.in. Doroty Szymańskiej, wuefistki ze szkoły w Borowie Wielkim.

A żeby uczestnicy festynu nie zasłabli od nadmiaru aktywności fizycznych, mogli skorzystać z poczęstunku, czyli biesiady węgierskiej (rozmowa z organizatorem biesiady w tekście obok). Mogli też skosztować ciast pieczonych przez mieszkańców.

– Impreza wyszła super – zachwalała Ewelina Cisakowska, szefowa koła gospodyń wiejskich i sołtyska Gołaszyna. – Zapraszam do nas ponownie już 4 września. Wtedy zorganizujemy nasze wiejskie dożynki, na których będzie możliwość, by się zaszczepić na koronawirusa.

Napisz komentarz »