REKLAMA

Samorząd

Kosić? Nie ma kim, nie ma za co

Opublikowano 29 sierpnia 2021, autor: fp

Radny Kowalewicz apelował o poprawę bezpieczeństwa na zarośniętej drodze. Burmistrz Wróblewka odparła, że to droga usługa, a bez pomocy aresztantów to już w ogóle jest ciężko.

Droga prowadząca z Modrzycy w stronę Bobrownik i mostu na Odrze ma kilka ładnych kilometrów i wiedze głównie wśród pól. Jest tam jednak kilka mocno zarośniętych zakrętów. I właśnie o nie pytał na sesji radny Robert Kowalewicz.

– Rolnicy skarżą się na niewykoszone poboczy dróg przy polach, co jest szczególnie uciążliwe w okresie wzmożonych prac i stwarza zagrożenie dla użytkowników dróg. Czy w budżecie zostały zabezpieczone środki na taki cel? Czy gmina przeprowadziła takie prace, a jeśli tak, to kiedy? Wnioskuję  jak najszybsze przeprowadzenie takich prac – apelował z mównicy.

– Możemy bardzo dużo kosić, możemy zabezpieczać nie wiadomo jak duże środki, ale wtedy nie będziemy mieli na wkład własny na inwestycje – odparła burmistrz Barbara Wróblewska. – Często bywa też tak, że rolnicy sami wykaszają pobocza. Rolnicy powinni też zadbać o swoje sprawy – dodała podkreślając, że gmina ogranicza takie prace tylko do newralgicznych punktów.

– Przed sesją specjalnie przejechałem się drogami od Bobrownik do Modrzycy. To nie są trawy, które zarastają pobocze. To są drzewa, które wchodzą na drogę, które trzeba omijać. Czasami jedzie się jak w tunelu, bo z jednej strony są dwumetrowe trzciny, po drugiej drzewa. To ma wpływ na bezpieczeństwo, bo droga jest tam wąska – argumentował. – I nie można wymagać od mieszkańców, żeby wykaszali krzewy czy drzewa. To należy do zadań własnych gminy. To nie jest tak, że ktoś sobie to wymyślił. Tam jeżdżą rowerzyści, samochody, sprzęt rolniczy. Czasami jadąc samochodem trzeba się zatrzymać i wychylać, żeby sprawdzić, czy z naprzeciwka nikt nie jedzie – mówił Kowalewicz. – Nie zganiajmy tego na rolników. Jeśli któryś zrobił to z własnej chęci, to powinniśmy mu dziękować. Ale to są drogi publiczne i trzeba o to dbać – skwitował.

A burmistrz odparła, że gminie było łatwiej, gdy w Nowej Soli funkcjonował areszt. – Krzewy były wycinane, jak mieliśmy do dyspozycji aresztantów. Wtedy drogi były mocno udrożnione. Wtedy mieliśmy kim, więc mogliśmy minimalizować koszty – stwierdziła.

Przypomnijmy: Otyń podpisał umowę z aresztem w październiku 2016. W styczniu 2018 okazało się, że placówka zostanie zlikwidowana.

Napisz komentarz »