REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Dlaczego wjechał pod prąd?

Opublikowano 11 września 2021, autor: Patryk Świtek

37-letni Stanisław z Kożuchowa zginął w wypadku. Wjechał na trasę S-3 pod prąd. Dlaczego?

Mężczyzna wykonał ten manewr w niedzielę (5.09), ok. 1.00, na węźle w Nowej Soli. Zamiast do Zielonej Góry, ruszył swoim hyundaiem w stronę Nowego Miasteczka. Przez jakiś czas jechał pasem awaryjnym, ale w pewnym momencie wyjechał na czołówkę z tirem. Ostatecznie zjechał na drugi pas, akurat pod volkswagena, który wyprzedzał ciężarówkę. Doszło do zderzenia. Auta dobiły się do siebie i zatrzymały w odległości 200 metrów. Na miejsce wezwano ratowników. Stanisław był zakleszczony w aucie. Żeby go wydostać strażacy musieli rozcinać wrak. Mężczyzna zginął na miejscu. Drugim autem podróżowało czterech mężczyzn z Małopolski. Sami wydostali się z samochodu. Trafili do szpitala w Nowej Soli.

Znał drogę

Sprawę wyjaśnia nowosolska prokuratura. W środę (8.09.) odbyła się sekcja zwłok, która wykazała, że Stanisław zginął wskutek wielonarządowych obrażeń. Prokuratorzy poszukują odpowiedzi na kluczowe pytanie: dlaczego Stanisław wjechał pod prąd? Raczej wykluczają pomyłkę, bo mężczyzna jest z Kożuchowa, a więc zna tutejsze drogi. Zabezpieczono krew do badań, a także telefon 37-latka. Jedną z wersji, jaką badają śledczy, jest samobójstwo. Na drodze są jednak ślady hamowania, co oznacza, że Stanisław być może ostatecznie chciał uniknąć zderzenia. Na razie nie wiadomo także, czy zostawił list albo wysyłał jakieś pożegnalne wiadomości. Badany będzie także stan jego zdrowia. Jak udało nam się dowiedzieć Stanisław był cukrzykiem. Prokuratorzy znają przypadki wypadków, które powodowali kierowcy, którym spadał cukier i zasypiali za kierownicą. Tu jednak sytuacja była inna, bo Stanisław po tym jak wjechał na S3, przejechał trasą spory kawałek.

Bliscy są w szoku. Nie chcieli rozmawiać o zdarzeniu. O Stanisławie powiedzieli, że był normalnym chłopakiem. Stanisław w niedzielę był na chwilę u rodziców. Jak zawsze powiedział na pożegnanie „na razie” i pojechał do domu w Kożuchowie.

Napisz komentarz »