REKLAMA

Sport

Pierwsze punkty Górzyna

Opublikowano 19 września 2021, autor: fp

Pięć razy wyciągał piłkę z siatki bramkarz Startu Płoty, choć piłkarze LZS zaczęli strzelać dopiero w drugiej połowie. Drużynę prowadzoną przez trenera Michalskiego wciąż jednak gnębią kontuzje.

Złośliwi mówili, że to spotkanie na szczycie. Bardziej złośliwi, że to spotkanie na dnie. Ale parząc na wynik trudno oprzeć się wrażeniu, że drużyny z Górzyna i Płotów dzieliło nieco więcej niż jedno miejsce w tabeli.

Pierwsze 45 minut nie wyglądało jednak tak różowo dla gospodarzy. – Pierwszą połowę zagraliśmy nie najlepiej, trochę wystraszeni, piłka nam przeszkadzała. Widać było w szatni, że bardzo by chcieli wygrać to spotkanie, bo wstyd przegrać z ostatnią drużyną w tabeli. Druga połowa była już lepsza, zeszło z nich ciśnienie – komentuje Andrzej Michalski, trener LZS.

Strzelanie w 49 minucie zaczął Michał Galik, który ledwie sześć minut później po raz drugi trafił do siatki. To z jego powrotu po kontuzji najbardziej cieszy się trener Michalski. – Wreszcie do nas doszedł. Zagrał już prawie cały mecz. Zdjąłem go tylko ze względu na wynik. On głowy powygrywał tymi wielkoludami, on wie kiedy wyskoczyć. Rywale spadają, a on wtedy atakuje – mówi. – No i Poprawski jeszcze zagrał. Doszło mi więc dwóch ludzi po kontuzjach i to natychmiast przełożyło się na wynik – dodaje.

W 81. i 86. minucie kolejne dwie bramki dołożył Erwin Mróz, a wynik w 90. min ustalił Bartosz Stelmach.

Ale dwóch piłkarzy to za mało, żeby Michalskiego przestała boleć głowa. – U nas kontuzji jest tyle, że brakuje pół zespołu w porównaniu do tego składu, który był. Mam pecha, że trafiłem na taką sytuację. Ale kontuzje się z czegoś biorą. Winiłbym chłopaków, którzy nie trenują rzetelnie, dwa, trzy razy w tygodniu. Wiadomo, że mają pracę, rodziny i tak dalej. Ale organizmu się nie oszuka i wiadomo, że meczu daje się z siebie wszystko. Biegnie się za gościem, żeby go dopaść. I postronki pękają – komentuje. – Dlatego cały czas rozmawiam z nimi na ten temat, ale różny skutek to daje – dodaje. Tak więc wygrana ze Startem to marna osłoda sytuacji kadrowej w klubie.

– Spaść byśmy nie chcieli, ale szkoda chłopaków, żeby im się kontuzje odnowiły. Oni muszą wrócić zupełnie zdrowi. Nie doszedł do siebie jeszcze Lewandowski. Był na treningu, ale nie dał rady, nawet truchtać nie może. Operacja jest nieunikniona, łękotka go uwiera. Dobrze, że Poprawski i Galik już są – mówi.

Dziś (18 września) góra tabeli spotka się z dołem, bo piłkarze z Górzyna jadą na mecz do Łęknicy, czyli ekslidera, zdetronizowanego przed tygodniem w Nowej Soli. – U nas wszystkie spotkania są na szczycie – śmieje się Michalski. – Gdyby udało się jakiś punkcik urwać…

Napisz komentarz »