REKLAMA

Wasze sprawy

Ja pytać się nie boję

Opublikowano 25 września 2021, autor: Michał Szczęch

Zmusiła wójta do udzielenia odpowiedzi. Wywalczyła też darmowe porady prawne dla mieszkańców.

Jolanta Mokwińska, mieszkanka Siedliska, która patrzy lokalnej władzy na ręce, przez kilka miesięcy walczyła z wójtem Dariuszem Strausem o udzielenie odpowiedzi na pytanie o informację publiczną. Dotyczyło obsługi prawnej urzędu gminy. Mokwińska chciała wiedzieć, kto płaci między innymi za rozprawy, które wójt wytacza mieszkańcom. Podczas tych rozpraw Strausa reprezentuje kancelaria obsługująca urząd. Okazuje się, że za to reprezentowanie płacą mieszkańcy, bo prawnicy pomagają wójtowi w sądzie w ramach usługi udzielanej gminie. Miesięczny ryczałt, to blisko 8 tys. zł wydawane z gminnego budżetu.

Do udzielenia odpowiedzi Mokwińskiej, wójta zobligował sąd. Przy okazji obarczył Strausa grzywną (200 zł) i kosztami sądowymi (w sumie 200 zł).

Powinni być niezależni

Dociekliwa Mokwińska wysłała kolejne zapytania, tym razem do rady gminy i do komisji rewizyjnej. Chciała wiedzieć, z czyich pieniędzy wójt zapłacił grzywnę i koszty sądowe, a także w oparciu o jakie przepisy prawnicy reprezentują Strausa przed sądem w rozprawach cywilnych. Pytania wysłała 6 września. Następnego dnia, w trakcie wspólnego posiedzenia komisji rady gminy, nikt nie odniósł się do wspomnianych pytań. – Dlaczego? – zdziwiła się Mokwińska. I wtedy głos zabrał wójt, a następnie sekretarz Maria Miśkiewicz. Wyjaśnili, że z powodu pandemii tego typu korespondencja objęta jest kwarantanną. Sęk w tym, że Mokwińska swoje pytania wysłała mailem.

Koniec końców, otrzymała odpowiedź. Okazuje się, że grzywnę i koszta sądowe wójt pokrył z własnej kieszeni. Natomiast jeśli chodzi o przepisy, to kancelaria reprezentuje Strausa przed sądem w oparciu o zapisy w umowie ryczałtowej, zawartej między kancelarią i gminą.

W Mokwińskiej znowu obudziła się czujność. – Dlaczego odpowiada mi wójt, skoro pytanie skierowałam do rady gminy i do komisji rewizyjnej? – zastanawia się. – Przecież to powinny być organa od siebie niezależne…

Idea, która przyświeca 

Żeby nie było, że mieszkanka czepia się dla samego czepiania, trzeba wspomnieć o idei, która jej przyświeca. – Chciałam pokazać między innymi, że z jednej strony mieszkańcy płacą za rozprawy wytaczane przez wójta, a z drugiej nikt nie zadbał o to, żeby prawnicy wynajmowani przez gminę za tak ogromne pieniądze, udzielali darmowych porad prawnych mieszkańcom gminy ? wyjaśnia Mokwińska, która zaczęła drążyć również tę sprawę. Zwróciła się do komisji skarg, wniosków i petycji i radni z tej komisji przyznali jej rację. Owszem, porady się pojawiły. – Szkopuł w tym, że to się odbywa byle jak, w przypadkowych terminach, ludzie narzekają ? mówi Mokwińska, która ponownie zwróciła się w sprawie porad do radnych. I rada gminy ponownie przyznała Mokwińskiej rację. Gminni prawnicy wreszcie będą pełnić darmowe dyżury dla mieszkańców w stałe dni i o stałej godzinie – taką deklarację usłyszała. Dyżury ruszą w przyszłym roku, po kolejnym przetargu na prawną obsługę urzędu.

Napisz komentarz »