REKLAMA

Samorząd

Będzie wojna?

Opublikowano 25 września 2021, autor: Filip Pobihuszka

Komitet Jacka Milewskiego kontra komitet Wadima Tyszkiewicza. Political fiction? Oj, chyba nie…

Przez kilkanaście ostatnich dni, w różnych punktach miasta, nowosolanie mogli natknąć się na prezydencki baldachim, spod którego Jacek Milewski wraz ze swoją świtą kolportował ulotki. Władza uznała bowiem, że półmetek kadencji to dobra okazja by pochwalić się tym, co już zrobiono oraz tym, co dopiero przed nami.

Mniej więcej w tym samym czasie Wadim Tyszkiewicz organizował kolejne spotkanie z mieszkańcami. Byłego prezydenta słucha już tylko ulica, bo w urzędzie został „wygumkowany”.

I choć spotkanie było na ławeczce w parku, to słowa, które padły z ust senatora godne były niejednej konferencji prasowej. Tyszkiewicz miał bowiem stwierdzić, że w najbliższych wyborach samorządowych zamierza wystawić własny komitet.

Zaskakujące? Z jednej strony tak, ale z drugiej napięcie między Tyszkiewiczem i Milewskim nigdy nie było większe. Obaj panowie rozjeżdżają się odkąd ten pierwszy porzucił urząd miasta na rzecz senatu. Jeden puszcza oko do władzy, drugi władzę zwalcza na wszystkich frontach. Tyszkiewicz w internetowych rozmowach z mieszkańcami przyznał zresztą, że namaszczenie Milewskiego na następcę było błędem. A internauci wytykają Milewskiemu, że zapomniał, kto przez 17 lat rządził miastem.

I choć do wyborów jeszcze dwa lata, wojną śmierdzi już teraz.

Dzwonili z płaczem

– Na pewno będzie wojna – mówi nam anonimowo osoba związana z nowosolskim samorządem. – Jeżeli to dalej pójdzie w tym kierunku i nic się nie zmieni, to będzie wojna. No chyba, że ktoś się zreflektuje i zaczną Tyszkiewicza zapraszać na imprezy, żeby załagodzić to niedowartościowanie, które prezentuje na Facebooku – dodaje.

Co w takiej sytuacji zrobią radni, którzy startowali przecież z komitetu Wadima Tyszkiewicza, a dziś zgodzili się reprezentować barwy Jacka Milewskiego? Czyją stronę wybiorą? – Wiem, że radni od Milewskiego dzwonili do Tyszkiewicza z płaczem, bo nie wiedzieli co mają robić – mówi anonimowo nasz rozmówca. – Większy rozłam może być w powiecie. A w mieście chyba jednak większość wybierze Milewskiego – przewiduje.

Nikt mu grabek nie zabrał

U Tyszkiewicza i Milewskiego można zaobserwować dwa skrajne podejścia do całej sytuacji. Pierwszy przy każdej okazji podkreśla, jak to w mieście o nim zapomniano. Drugi na jeden z sesji stwierdził, że żadnego konfliktu nie ma.

– Będzie wojna. Ale Jacek na pewno w taką wojnę nie wejdzie, on unika wszelkich komentarzy. A Wadim… No, krzykacz – komentuje, również anonimowo, jeden z radnych, który deklaruje, że zostanie przy Milewskim.

– Tyszkiewicz swoimi wpisami na Facebooku szkodzi Nowej Soli. Nie wprowadzajmy polityki do miasta. Jeśli można gdzieś skorzystać, pozyskać jakieś pieniądze, to po co się szarpać? – mówi.

– Wizerunek Wadima przez 17 lat był budowany przez Milewskiego, cały sztab ludzi i przez radę. A on teraz mówi, że to nie są jego radni. Żałośnie śmieszne. Za tą czarną robotę powinien mieć jakiś minimalny szacunek do Milewskiego. Tymczasem zachowuje się jak mały chłopiec w piaskownicy, któremu ktoś zabrał grabki. A przecież nikt nie zabrał. Przecież on do senatu poszedł sam – komentuje.

Miałby zrobić krok wstecz?

– Plotka do mnie nie dotarła, ale można było się tego spodziewać – mówi Jarosław Suski, przewodniczący rady powiatu. – Ja już dokonałem wyboru i startuję z komitetu Jacka Milewskiego. Tu mniej chodzi o szyld, a o to, co chcemy zrobić w Nowej Soli – deklaruje.

Suski jest jednak daleki od określania mianem wojny sytuacji, w której komitet Milewskiego zmierzyłby się z komitetem Tyszkiewicza. Nie wie też, jak miałoby to wyglądać w praktyce. – Skoro Wadim Tyszkiewicz zakończył swoją karierę jako prezydent Nowej Soli, to miałby teraz zrobić krok wstecz? Co chciałby zrobić innego niż to, co my mamy w planie? Czy to ma być po prostu kontra dla rządzących? Czy chodziłoby o większość w radzie czy może o zmianę prezydenta?- zastanawia się Suski.

Różnice w poglądach politycznych obu panów i dzisiejsze tego pokłosie, komentuje tak: – To mi trąci poprzednią epoką, gdy poglądy były właściwe albo niewłaściwe. Ja też nie podzielam poglądów politycznych prezydenta Milewskiego. Ale mówienie, że błędem jest wybranie człowieka, który ma inne od moich poglądy, jest trochę na wyrost – tłumaczy.

Zakopać toporki

O komentarz poprosiliśmy też Romana Wilanta, który ma koncie kłótnie zarówno z Tyszkiewiczem jak i Milewskim. – Mogę startować z komitetu Wadima Tyszkiewicza, dla mnie to jest żaden problem. I jeśli Wadim będzie tego chciał, to ja go poprę. A gdyby wystartował na prezydenta, to będę na niego głosował – deklaruje. – Ale najpierw musimy toporki zakopać, choć tak naprawdę, ja nigdy toporka nie miałem. Ja do niego nie mam nie wiadomo jakiej urazy. To Milewski ma więcej brudu za paznokciami – kwituje.

Napisz komentarz »