REKLAMA

Samorząd

Nieudolny czy wspaniały?

Opublikowano 31 października 2021, autor: Filip Pobihuszka

Tymi słowami Roman Wilant skomentował politykę finansową Nowej Soli i przegłosowane w czwartek podwyżki podatków. – Mamy cudownego prezydenta! – krzyczał w odpowiedzi Ryszard Biesiada.

Przepis na awanturę: jedna sesja rady miasta, jeden Roman Wilant i kilka uchwał podnoszących podatki.

Wilant już tydzień wcześniej, na posiedzeniu komisji, dał znać, że jest przeciwko podnoszeniu podatków. Na sesji poszedł dalej i skrytykował nie tylko sam pomysł, ale też prezydenta i prowadzoną przez niego politykę finansową.

Najpierw jednak zaapelował do radnych, by nie głosowali za podwyżką podatku od nieruchomości. – Rozumiem, że jesteście z obozu rządzącego, mamy rzuconą uchwałę, więc będziecie za tym głosować – stwierdził. – Ale mam kila uwag – dodał. No i się zaczęło.

By władza mogła się wyżywić

– Wszyscy narzekamy, że idą podwyżki. A my będziemy tworzyć kolejną – mówił Wilant. – Oczywiście łatwo przyjąć projekt uchwały, od człowieka, który nie ma żadnych nieruchomości i podatku od nieruchomości nie płaci. Bo prezydent Milewski w oświadczeniu majątkowym żadnych własności nie wykazuje – komentował.

Wilant wyjaśnił, że nie przyjmuje tłumaczenia, że podatki trzeba podnieść „bo korekta” i „bo wszyscy podwyższają”. – Korekta świadczy o tym, że pan prezydent nieudolnie prowadzi politykę finansową – stwierdził.

Wilant wytknął Milewskiemu m.in. brak ściągalności podatków. – Kwota, która nie została ściągnięta, jest coraz wyższa. Z roku na rok wzrasta to o ok. 600 tys. zł – mówił. – Z wykonania budżetu za ten rok wynika, że zaległości wynoszą 25,5 mln zł. Chciałbym, żeby pan prezydent wywiązywał się ze swojej roli i ściągał te podatki – mówił Wilant.

– A najwyższą podwyżką, jaką będziemy mieli w przyszłym roku, będzie podwyżka pensji pana Milewskiego. I tak mi się wydaje, że te podwyżki podatków są po to, by władza mogła się wyżywić – skwitował.

Nawet koliberek wyfrunął

Milewski niespecjalnie zabierał głos. Wymruczał tylko, że wszystko zostało wyjaśnione na komisji i poprosił o przyjęcie uchwały. Ale odzywali się za to jego radni. Pierwszy wypalił Andrzej Sieciechowicz. – Rozumiem, że chce pan błyszczeć przed kamerami. A proponowana podwyżka dla prezydenta nie wynika z widzimisię rady, tylko z ustawy, która obliguje nas do tego – stwierdził.

Wilant odparł, że nie wini prezydenta o to, że będzie miał wyższą wypłatę, ale o nieudolność w rządzeniu. – Jeżeli miasto nie ściąga podatków na 25 mln zł i ta kwota rośnie, to o czymś to świadczy. Jest bałagan. Nawet koliberek, który tam przyszedł do pracy, nie pomógł. I wyfrunął – komentował, czym nawiązał do zatrudnienia swego czasu w urzędzie miasta siatkarza Astry, Artura Sławnikowskiego.

Radny opozycji kontynuował swój wywód. – Jak zaczynaliśmy kadencję, miasto miało 60 mln zł zadłużenia. Mówiłem, żeby zgodnie z wieloletnią prognozą finansową spłacać je w kwocie 6 mln zł rocznie. Dziś mielibyśmy ok. 40 mln zł zadłużenia. A mamy 68 mln zł. To powoduje znowu wzrost kosztów obsługi tego długu – mówił Wilant.

Radny podkreślił też, że od przyszłego roku gminy nie będą mogły wpisywać do budżetu pieniędzy przeznaczonych na „500+”. – Nic z tego nie mieliśmy. Cieszyliśmy się tylko, że budżet jest powyżej 200 mln zł i w związku z tym jest niski wskaźnik zakredytowania miasta. A teraz nagle wszystkie słupki rosną. Z czego my to będziemy spłacać? – pytał. – Budżet nie może być jak karta kredytowa – skwitował.

Zauważam nieudolność pana prezydenta

Krótko potem przewodniczący Andrzej Petreczko dyskusję zamknął, a nowe stawki podatku od nieruchomości zostały przegłosowane niemal jednomyślnie. Przeciwny był tylko Wilant.

Ale dwa punkty dalej, przy uchwale dotyczącej opłat targowych, radny opozycji znów zabrał głos. I ponownie zaapelował o odejście od podwyżek.

– To są znikome kwoty dla budżetu, ale osób handlujących na targu będzie to jakiś uszczerbek. Pomagajmy sobie, pomagajmy naszym mieszkańcom – mówił.

Wilant przypomniał też, że niedawno wnioskował o zerową stawkę dla nowosolan, którzy na targowisku miejskim chcieliby sprzedawać owoce i warzywa z własnych ogródków.

Na to wszystko znów odezwał się Sieciechowicz. – Z coraz większym rozbawieniem słucham kolegi radnego. Pragnę przypomnieć, że niedawno jeszcze wnioskował o wprowadzenie dodatkowych inwestycji czy o budżet obywatelski. A jednocześnie nie chce pobierać podatków. Chyba, że pan ze swoich pieniążków będzie finansował te swoje pomysły – skomentował.

– Nie jest moją rolą, by szukać, gdzie można oszczędzić – odparł Wilant. – Pan prezydent ma „ministra skarbu”, pani Izabela jest bardzo dobrym fachowcem i na pewno znajdzie środki – wyjaśniał. – A na szybkiego mogę panu wskazać kilka bzdur, które zrobiliśmy w Nowej Soli. Na przykład mural na ul. Kościuszki za 20 tys. zł, albo makieta na dworcu za 100 tys. zł – wyliczał i stwierdził, że radni nie mają zbyt wielu informacji na temat tego, co dzieje się w budżecie, jakie są codzienne wydatki i gdzie można zaoszczędzić.

– Chciałbym, żeby ten budżet był oszczędny. Jesteśmy w czasie kryzysu. Od trzech lat apeluję, byśmy uważali. I coraz bardziej zauważam nieudolność pana prezydenta i faktycznie, tak jak to niektóre głosy mówią, to była to pomyłka, żeby wybierać pana Milewskiego na prezydenta miasta. Pan prezydent nie ma wizji na to miasto – stwierdził Wilant.

Mamy cudownego, wspaniałego prezydenta!

Dla radnych spod znaku „M” to było już za wiele.

– Chciałbym zaprosić pana Wilanta na Pleszówek, żeby powiedział mieszkańcom, że przez kolejne pięć lat nie będą mieć remontowanych ulic, bo rezygnujemy z podatków – wypalił Zbigniew Szczeciński. I dodał: – A największą pomyłką to było, że pan został radnym. Bo to co pan mówi, to jest kupa śmiechu.

Do ataku na Wilanta przyłączył się Rafał Stachowiak: – Panie radny, proszę nie wprowadzać demagogii tylko dlatego, że nas oglądają mieszkańcy.

Ale najbardziej ze wszystkich odpalił się Ryszard Biesiada. – Ja nie chciałbym, żeby pan obrażał prezydenta. Mamy cudownego, wspaniałego prezydenta, wybranego przez mieszkańców, z prawie 80-procentowym poparciem. Mamy bardzo dobrego prezydenta! – krzyczał. – I warto się zastanowić, jakie radnego wybrali wyborcy PiS-u, z którego pan odszedł. Przynosi pan wstyd tym wyborcom, którzy panu zaufali. I pan ich obraża! – wściekał się Biesiada.

A Sieciechowicz cały czas wtórował: – Mówi pan, że radni nie orientują się, co się dzieje w budżecie. Może weźmie pan to do siebie. Na każdej sesji radni otrzymują na bieżąco zmiany w uchwale. Może pan nie czyta i nie wie? Proszę czytać.

O pierdołach, zamiast o milionach

Wilant odparł, że nie obraża prezydenta, tylko stara się go konstruktywnie krytykować, bez epitetów. – Sztuką jest pracować w tej radzie. Nie jest sztuką głosować zawsze „za”. A państwo głosujecie zawsze za uchwałą, która leży na stole. Nigdy się nie pytacie. Nie rozmawiacie ani słowem – stwierdził. I przypomniał sytuację z wrześniowego posiedzenia komisji.

– Ostatnio prezydent zwrócił wam uwagę, że rozmawiacie o pierdołach, a nie rozmawiacie o milionach – mówił Wilant. A miał na myśli to, że radni najdłużej rozmawiali nad nazwą ulicy, podczas gdy dużo ważniejsze tematy przeszły bez echa.

Tymczasem nerwy dalej trzymały Biesiadę.- Spotykamy się na komisjach, gdzie godzinami omawiamy tematy. A pan jest, pana nie ma, pan wychodzi wcześniej, pan nie bierze udziału w głosowaniu, bo nie należy do żadnej komisji! – krzyczał. Dziwny to zarzut, bo Biesiada niejednokrotnie głosował przeciwko wpuszczeniu Wilanta do komisji. Robili tak zresztą wszyscy radni Milewskiego. W listopadzie miną równo trzy lata od kiedy radni Milewskiego nie pozwalają Wilantowi pracować w jakiejkolwiek komisji.

Opłata targowa oczywiście została przegłosowana 17 głosami. Tylko Wilant był przeciwny.

Nie ma wystarczająco obelżywego słowa

Podatki nie były jedynym zapalnikiem na czwartkowej sesji. Najpierw Szczeciński wyjątkowo nerwowo zareagował na pytanie Wilanta, jak rozkładały się głosy, gdy szefowana przez niego komisja rewizyjna opiniowała jedną z uchwał.

Później Wilant stwierdził, że wystąpienie Beaty Kulczyckiej tydzień wcześniej było tak fachowe, że pewnie mało kto zrozumiał je w całości. Oczywiście ten niefortunny komplement niemal cała rada odebrała jako obelgę.

Awantura zrobiła się taka, że przebudził się nawet milczący Milewski. – Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych wystarczająco obelżywego słowa żeby określić pana w tej sytuacji – stwierdził parafrazując cytat z filmu „C.K. Dezerterzy”.

Co poszło do góry?

– Podatek od budynków mieszkalnych – 0,73 zł za metr (było 0,70 zł)
– Podatek od budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – 24,85 zł (było 23,89 zł)
– Opłata targowa 7,40 za metr (było 7,10 zł) na targowiskach i 15,90 zł poza nimi (było 15,30)
– Opłata za psa – 33,90 zł (było 32,60 zł)

Napisz komentarz »