REKLAMA

Wasze sprawy

Jestem niewygodna, dlatego mnie pominęli

Opublikowano 06 listopada 2021, autor: Michał Szczęch

Władze gminy Siedlisko zorganizowały Gminny Dzień Seniora. – Zaproszono wszystkich, imiennie, tylko nie mnie ? skarży się Danuta Siniecka-Wojciechowska, mieszkanka Siedliska. Może zaproszenie się zawieruszyło, może przeoczyli? – To próba ukarania za to, że patrzę miejscowej władzy na ręce – Wojciechowska nie ma wątpliwości.

Na „papeterii” przygotowanej przez gminę, ozdobionej nadrukiem z balonami w kolorach osy można przeczytać, że Gminny Dzień Seniora odbędzie się w Sali Wiejskiej w Siedlisku, że w programie zaplanowano poczęstunek, występy artystyczne, konkursy i zabawę taneczną. Z relacji uczestników dowiedzieliśmy się, że były też życzenia od przewodniczącej i wójta, że wójt wygłosił przemówienie, w którym nakłaniał seniorów, żeby nie wierzyli w to, co jest pisane na jego temat w felietonach wydawanych przez Cepeeniarza. W tym momencie wyjaśnijmy wszystkim tym, którzy nie słyszeli jeszcze o Cepeeniarzu, że co tydzień publikuje on felietony krytykujące i ośmieszające władze gminy Siedlisko, głównie wójta, że wyciąga spod gminnego dywanu różne brudy.

Zaproszeń nie wysłano pocztą. Do skrzynek seniorów wrzucał je pracownik gminy lub instytucji podległej. I tak się dziwnie złożyło, że skrzynka Danuty Sinieckiej-Wojciechowskiej pozostała pusta. Tam nikt zaproszenia nie wrzucił. – A przecież jestem seniorką ? zaznacza Wojciechowska. – Mam prawie 70 lat.

Krytykuje wójta i przewodniczącą 

Na Dzień Seniora zapraszali wójt Dariusz Straus i przewodnicząca rady Małgorzata Chilicka (na „papeteriach” widnieją ich pieczątki i podpisy). Wojciechowska znana jest w okolicy choćby z faktu, że regularnie przychodzi na posiedzenia komisji i sesje rady gminy. Mówi głośno o tym, co jej się w zarządzaniu gminą nie podoba. Krytykuje wójta Strausa i przewodniczącą Chilicką. – Brak zaproszenia jest próbą ukarania mnie za to, że patrzę miejscowej władzy na ręce ? twierdzi Wojciechowska. – Jestem niewygodna, dlatego mnie pominęli.

Dawniej dostawała zaproszenia na tego typu imprezy, ale nie korzystała. – Nie jest powiedziane, że w tym roku też bym nie poszła. Może bym poszła, choćby po to, żeby przerwać wójtowi jego wywód i powiedzieć głośno, że w felietonach jest sporo prawdy. Może wójt i przewodnicząca bali się, że wstanę i się odezwę?

D. Wojciechowska twierdzi, że z powodu braku zaproszenia nie jest jej jakoś specjalnie przykro. – Tu bardziej chodzi o zasadę ? podkreśla. – Władza nie ma prawa dzielić mieszkańców na lepszych i gorszych, na lubianych i nielubianych, a właśnie to się wydarzyło. To mieszkańcy, po otrzymaniu zaproszeń, powinni decydować, czy skorzystają, czy nie. Nikt nie miał prawa decydować za mnie, zwłaszcza, że impreza była organizowana za gminne pieniądze.

„Płytkie i małostkowe” 

Brak zaproszenia dla Wojciechowskiej może dziwić tym bardziej, że jej towarzyszka w patrzeniu władzy na ręce, nie mniej dociekliwa, czyli Jolanta Mokwińska, takie zaproszenie dostała, choć wcześniej też nie chodziła na tego typu imprezy. – Widocznie boją się mnie nie zaprosić, czują respekt, wiedzą, że zrobiłabym raban ? mówi Mokwińska, która stoczyła już kilka zwycięskich potyczek ze Strausem o respektowanie przepisów i prawa.

– Brak zaproszenia jest płytki, małostkowy ? ocenia Wojciechowska. – To dla mnie mobilizacja, żeby jeszcze wnikliwiej patrzeć władzy na ręce ? kwituje.

We wtorek przed południem wysłaliśmy do urzędu gminy proste, nieskomplikowane zapytanie prasowe: „Dlaczego nie wszyscy seniorzy mieszkający w Siedlisku dostali zaproszenie na Gminny Dzień Seniora?”. Poprosiliśmy też o udzielenie informacji, ile pieniędzy z budżetu gminy przeznaczono na zorganizowanie tej uroczystości. Czasu, żeby odpowiedzieć, władze gminy nie znalazły do dziś.

Napisz komentarz »