REKLAMA

Polityka

Kobieta kontra poseł

Opublikowano 06 listopada 2021, autor: Michał Szczęch, PS

Joanna Liddane wygrała w okręgówce z posłem PiS Jerzym Materną. Poszło o „bełkoczące szmaty na czarnych spędach” i protest przed biurem posła. – Nie dam się zastraszyć ? komentuje Liddane, którą sądem straszyła też Beata Kulczycka, radna lubuskiego sejmiku.

Na Facebooku krążyło zdjęcie kobiety z biało-czerwoną flagą w jednej dłoni i płonącą racą w drugiej. Zdjęcie wykonano w trakcie jednego z „patriotycznych” marszów. Okraszono je opisem: „Jedna polska patriotka jest więcej warta niż tysiąc szmat bełkoczących na czarnych spędach”. Autor, pisząc „czarne spędy”, na myśli miał czarne protesty, organizowane w całej Polsce w obronie praw kobiet.

Zdjęcie z opisem widocznie spodobało się Jerzemu Maternie, który 30 października 2020 roku udostępnił je na swoim profilu na Facebooku. Kilka dni później trzy mieszkanki Zielonej Góry zamanifestowały swój sprzeciw wobec zachowania Materny. Zaprotestowały pod jego biurem poselskim. Przyniosły kartki z hasłami typu: „Katolicki patriota o polskich kobietach ? bełkoczące szmaty #wypierdalaj”, „Ponoć katolik, ponoć patriota a polskie kobiety od szmat wyzywa”, „Dla Ciebie szmaty a dla świata matka i córka…”. Kartki przykleiły do drzwi biura i do elewacji. Przyniosły też wór wypełniony szmatami, które wysypały na znak protestu.

Specjalna plastelina

Materna się oburzył. Zarzucił kobietom zniszczenie mienia. Sprawa znalazła finał w sądzie. W zielonogórskiej rejonówce poseł wygrał. Panie miały zapłacić grzywnę (kilkaset złotych każda). Odwołały się od wyroku. – Sąd okręgowy właśnie przyznał mi rację, jestem niewinna – komentuje Joanna Liddane, jedna z protestujących, znana w regionie aktywistka, szefowa lubuskich struktur Partii Zieloni.

Materna nie wiedział, że zapadł wyrok. – Tak? Przegrałem? – dziwi się. – Zgłosiłem, że przyniosły mi te szmaty, ale dalej nie interesowałem się sprawą. Czyli wyszło na koniec, że tak można zrobić? No to co tu komentować? Sądy są podobno niezawisłe. Skoro tak sąd uznał, to niech dalej niszczą mienie. Moim zdaniem przekroczyły granicę – twierdzi poseł.

– Do żadnego zniszczenia mienia nie doszło ? odpowiada Liddane. – Żeby przykleić kartki do elewacji, kupiłyśmy nawet specjalną plastelinę, która nie zostawia śladów.

To było w emocjach

– Obywatel, który jest zawsze na słabszej pozycji niż władza musi mieć możliwość wyrażania swoich poglądów i prawo do jej krytyki ? tak Liddane wyjaśnia powód złożenia apelacji po pierwszym wyroku. – Chciałam tę sprawę wygrać, żeby dać ludziom poczucie, że mogą wychodzić na ulicę i protestować. Bo co nam zostało?

A tak tłumaczy swój zeszłoroczny protest: – Chęć zrobienia happeningu wyszła od nas trzech (Liddane, Romana Mucha i Katarzyna Aleksandrowicz – red.). Było to zupełnie spontanicznie. To, co wydarzyło się pod biurem, było przekazaniem naszych wszystkich myśli i zaprotestowaniem przeciwko używaniu wulgarnego języka w przestrzeni publicznej w stosunku do kobiet, które walczą o swoje prawa i godność w tym kraju.

Materna żałuje, że użył słowa „szmaty”. – To było w emocjach. Nie powinienem był tego robić. Ale z drugiej strony uważam, że te panie też przesadziły. Uszanuję wyrok – kwituje.

A co ze sprawą „Kałuży”?

Liddane na pieńku ma też z Beatą Kulczycką, urzędniczką z Nowej Soli, radną lubuskiego sejmiku. Przypomnijmy, że Kulczycka, która weszła do sejmiku z list KO, zmieniła barwy i założyła własny klub z Aleksandrą Mrozek i Wioletą Haręźlak. Później, w Otyniu, pozowała do zdjęć w towarzystwie marszałek Sejmu Elżbiety Witek z PiS. Liddane skomentowała na Facebooku: „Przytulone do koryta. Z lewej radna sejmiku Lubuskiego Beata Kulczycka vel Kałuża, kłamczucha marszałek Sejmu Witek i burmistrz Otynia Barbara Wróblewska, podczas pikniku w Otyniu”.

(O tym, kim jest Kałuża, przypominamy w ramce przy tekście)

Radna zażądała od aktywistki przeprosin. Uznała, że dopisując do jej nazwiska człon „vel Kałuża” Liddane naruszyła jej dobra osobiste.Napisała do Liddane list. Oto fragment: „Pani wpis to świadome działanie z premedytacją, które ma na celu nieustanne ośmieszanie mojej osoby, poniżanie oraz podtrzymywanie i utrwalanie w przestrzenie publicznej negatywnego wizerunku mojej osoby w tym przypadku poprzez dodanie członu do mojego nazwiska”.

Aktywistka nie przeprosiła. Radna zapowiedziała, że sprawę skieruje do sądu. – Zapowiedziałam, co zrobię i będę w tym konsekwentna i nieubłagana – komentowała na naszych łamach.

Tymczasem… – Sprawa ucichła, pani Kulczycka zamilkła, nie podała mnie do sądu ? komentuje Liddane dziś. I przywołuje niedawne wydarzenia z obrad lubuskiego sejmiku. Pojawiła się na nim grupa aktywistów. Zademonstrowali przeciwko politycznej korupcji, w kontekście zachowania posła Łukasza Mejzy. Wznosili w górę zdjęcia również lubuskich samorządowców, którzy w trakcie kadencji zmienili barwy, między innymi zdjęcie Kulczyckiej. – Czuła się urażona, łaziła wokół nich ? relacjonuje Liddane. – Groziła palcem. Mówiła: „Ja was za to podam do sądu! Ja was podam do sądu!”.

RAMKA

Wojciech Kałuża w wyborach samorządowych w 2018 roku uzyskał mandat radnego sejmiku śląskiego. Jako „jedynka” okręgowej listy Koalicji Obywatelskiej zdobył 25 tys. 109 głosów. Podczas pierwszej sesji sejmiku zawarł porozumienie z Prawem i Sprawiedliwością, które skutkowało przejęciem przez PiS władzy w woj. śląskim. Sam Kałuża wybrany został na stanowisko wicemarszałka, opuścił Nowoczesną i został formalnie radnym niezrzeszonym. Od tej pory w przestrzeni publicznej jego nazwisko funkcjonuje jako synonim zdrady wyborców i właśnie w takim kontekście Liddane użyła tego słowa, mówiąc o Kulczyckiej.

Napisz komentarz »