REKLAMA

Sport

Astra strzelała, Sobieski się okopał

Opublikowano 11 grudnia 2021, autor: Sławomir Janusz

Nie tak dawno, mecze Sobieskiego z Astrą były ozdobą całej ligi. Teraz, cytując niepowtarzalnego Wojciecha Łazarka, obejrzeliśmy pojedynek gołego tyłka z batem. W rolę bata wcieliły się rzecz jasna Koliberki.

WKS Sobieski Żagań – MKST Astra Nowa Sól 0:3 (22:25, 16:25, 19:25)

Sobieski: Kozieł, Gajowczyk, Sajdak, Goltz, Kołodziejczyk, Kłysz, Kulczycki (libero) oraz Mańko, Zasłonka, Głowacki, Talkowski, Kleinschmidt,

Astra: Ruciński, Kowalczyk, Brzeziński, Pizuński, Nożewski, Skibicki, Foltynowicz (libero) oraz Czyrniański, Jurkojć, Janus, Witkiewicz, Polus.

Rotacja zawodników między Nową Solą i Żaganiem jest tak duża, że wypadałoby pomyśleć o ścieżce rowerowej łączącej oba miasta, żeby ułatwić chłopakom dojazdy. Zasada jest prosta. Wychowanek Astry czuje się niedoceniany, odchodzi do Żagania, gra dobry sezon i wraca do Nowej Soli, ale już na innych warunkach. Koliberki mają tyle kasy, że stać ich nawet, żeby na ławce siedział doświadczony Łukasz Jurkojć. 37-letni rozgrywający miał być numerem jeden w talii Norberta Śrona, ale okazało się, że dwa razy tańszy Mateusz Ruciński, jest dwa razy lepszy. Dowód? Trzy statuetki MVP, w tym dwie po starciach z drużynami z czuba (Piła, Międzyrzecz). Trzecią dorzucił w Żaganiu, ale umówmy się, nie było to najtrudniejsze spotkanie. Gospodarze postawili się tylko w pierwszej partii. Potem nie mieli już nic do powiedzenia.

– Nie będę ukrywał, że spodziewałem się łatwej przeprawy ? mówi Mateusz Ruciński, lider Astry. – Większą niewiadomą była dla nas Słupca. Wiedzieliśmy, że Żagań będzie miał problem na rozegraniu. To zespół, który ma ciekawe skrzydła, ale ktoś musi umiejętnie dostarczyć im piłkę. Tego zabrakło. Z kolei ich środkowi „wieszali się” do naszych praktycznie za każdym razem. Gdzie bym nie wystawił był pojedynczy blok. Ale to oczywiście zasługa precyzyjnego przyjęcia i naszej siły na skrzydłach. Ten mecz w zasadzie nie miał większej historii. Jak zwykle kopaliśmy zagrywką i dobrze blokowaliśmy – tłumaczy M. Ruciński.

Żagań cały czas boryka się z problemami kadrowymi. Bartek Odwarzny i Piotrek Jedliński bronią wschodniej granicy. Klub zrezygnował też z usług rozgrywającego Wojtka Kwietnia i środkowego Patryka Kozdronia. Artur Chaberski, wiceprezes Sobieskiego, mówi wprost. – W tym sezonie interesuje nas już tylko utrzymanie. Jesteśmy w rozsypce. Będziemy ogrywać tych, z którymi wiążemy nadzieje na przyszłość. Z Astrą próbowaliśmy walczyć, ale bez solidnych treningów nie da się wygrać z tak mocnym zespołem. Powoli myślimy już o przyszłości. Drużynę trzeba będzie przebudować ? dodaje.

Na koniec pierwszej części sezonu Koliberki zagrają u siebie z AZS-em Toruń, a przed samymi świętami zaczną rundę rewanżową wyjazdowym starciem z Treflem Lębork. Sześć punktów do tabeli możemy dopisać już dzisiaj. W sobotę (11.12) ważne starcie dla układu sił w tabeli odbędzie się w Toruniu, gdzie Anioły zmierzą się z Orłem.

– Dla nas lepsze byłoby zdecydowane zwycięstwo Aniołów – mówi Mateusz Ruciński. – Im szybciej uciekniemy goniącym nas ekipom z Międzyrzecza i Piły, tym lepiej. Przypomnijmy, o zaplecze ekstraklasy powalczą dwie najlepsze drużyny po rundzie zasadniczej. Koliberki plasują się obecnie na drugim miejscu. Do Aniołów tracą dwa oczka i mają punkt przewagi nad Orłem.

Napisz komentarz »