REKLAMA

Polityka

Gorący kartofel

Opublikowano 11 grudnia 2021, autor: Patryk Świtek

Lubuscy politycy stanęli przed wyborem, co zrobić ze znajomością z Łukaszem Mejzą? Jedni nie chcą mieć z nim nic wspólnego, ale niektórzy jeszcze go nie skreślają.

W Zielnej Górze Ł. Mejzę nazywa się gorącym kartoflem. Najszybciej odciął się od niego Wadim Tyszkiewicz, o którym mówi się, że był politycznym ojcem Mejzy. Senator z Nowej Soli, stwierdził nawet, że Mejza to jego wstyd. W przeciwnym obozie jest polityczny ojciec chrzestny Łukasza, czyli Janusz Kubicki. Ten nie wypiera się, że współpracował z Mejzą, ani tego, że go wspierał, ba nawet płacił jego firmie za usługi piarowe (30 tys. zł).

Uwierało mnie jego towarzystwo

W niezręcznej sytuacji są Bezpartyjni Samorządowcy, czyli Sławomir Kowal i Wacław Maciuszonek, którzy przez wiele miesięcy tworzyli w sejmiku wspólny klub z Ł. Mezją.

– Nie będę się wypierał, że był w naszym klubie ale z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że nie znałem Łukasza Mejzy, bo kiedy był prawdziwy, wtedy czy teraz? Każdy jest kowalem własnego losu – mówi S. Kowal.

W. Maciuszonek wspomina sytuację kiedy było już wiadomo, że Mejza zostanie posłem.

– Na jednym ze spotkań Łukasz zapowiedział, że będzie naszym liderem. Wtedy skończyły się nasze rozmowy. Powiedziałem mu, że gdybym wiedział, że ona ma być liderem, to bym nigdy nie wstąpił z nim klubu. Uwierało mnie jego towarzystwo, bo mam swój dorobek życiowy i nie było mi po drodze, żeby z kimś takim jak on współpracować – mówi. Zdradza, że było wiele tarć z Mejzą, między innymi o to, że bez konsultacji z Bezpartyjnymi pojawił się na listach PSL do sejmu. – Trochę żałuję, że wcześniej nie zrobiłem z tym porządku, ale wierzyłem w zapewnienia prezydenta Kubickiego co do Łukasza. Trzymał Mejzę pod parasolem. Przyznaję, że dzisiaj to nie jest wesoła sytuacja, że jestem kojarzony z Mejzą – mówi.

Nie chcemy mieć z nim nic wspólnego

W PSL Ł. Mezja nadal odbija się czkawką. Wielu im wypomina, że to z ich list wszedł do sejmu. Dodatkowo ludowców boli fakt, że zastąpił zmarłą Jolantę Fedak, która jest ikoną partii.

– Jesteśmy na niego od dawna obrażeni – mówi Arkadiusz Dąbrowski, rzecznik lubuskiego PSL. – Poszedł do sejmu i nie podziękował PSL-owi, że umożliwił mu w ogóle start. Sprzeniewierzył się naszym ideałom. Nie chcemy mieć z nim nic wspólnego – tłumaczy.

Ludowcy wydali nawet oświadczenie w tej sprawie, że jeśli Mezja się nie wytłumaczy, to żaden z nich nie poda mu ręki i nie odbierze od niego telefonu. W środę (8.12.) Ł. Mezja wystąpił przed kamerami. – Z niczego nie nie wytłumaczył. Przedstawił tezy i swoją historię, a jest przecież doniesienie do prokuratury skierowane przez panią marszałek Polak, są czynności które wykonuje CBŚ, czekamy na wyniki tych śledztw – mówi A. Dąbrowski.

Wiceminister przedstawił tezę, że jest prowadzony na niego polityczny atak, żeby „dorżnąć Mejzę”. Po co? Jeśli zrezygnowałby z mandatu wtedy w jego miejsce wejdzie nowy poseł, a opozycja będzie miała większość w sejmie. Jeśli tak by się stało, to tym posłem byłby obecny wicemarszałek Stanisław Tomczyszyn. – Pan marszałek jest cały czas w gotowości. Powinniśmy zacząć debatę w Polsce o tym, żeby zmienić prawo. Jeżeli ktoś wchodzi do sejmu z danego ugrupowania, to powinien tracić mandat jeżeli sprzeniewierzy się jego poglądom – mówi A. Dąbrowski.

Nie wypieramy się tej znajomości

Janusz Dudojć, burmistrz Lubska, od Mejzy się nie odcina. – Nie wypieram się go. Póki nie ma zarzutów i nie jest skazany, to nie powinno się tak robić. Nie skreślam go, jakby przyjechał dzisiaj do urzędu to wypijemy kawę. Wiem jak prowadził kampanię. Pamiętam, że bałem się, że jak otworze lodówkę to z niej wyskoczy Mejza, bo był wtedy wszędzie. Ale on taki ma charakter. Cieszę się, że poszedł do sejmu, bo zwolnił miejsce w sejmiku i wszedł mój przyjaciel Sławomir Muzyka. Dzięki temu mamy tam radnego z naszego terenu – mówi.

Katarzyna Kromp, wójt Tuplic, zdradza, że dostaje wiadomości od mieszkańców na temat Mejzy. – Piszą, że dali się nabrać. Pytają czy moim zdaniem powinien być zdymisjonowany – mówi. Nie odcina się od niego. – Nie zamierzam kasować wspólnych zdjęć, czy usuwać go ze znajomych. Nikogo nie namawiałam, żeby na niego głosował, wspierałam go, tak jak on wspierał nas. Dziś widzimy tylko złą stronę, ale pamiętajmy, że była też dobra. On był u nas wiele razy, przywoził prezenty dla dzieci, zabierał je na mecz, spotykał się z seniorami. Tego nie da się zmazać – mówi.

– Mi krzywdy nie zrobił i pamiętajmy, że na razie mamy tylko doniesienia prasowe – dodaje.

Ramka

Łukasz Mejza to człowiek renesansu. Do sejmiku wszedł z ugrupowania Lepsze Lubuskie, później był w Bezpartyjnych Samorządowcach. Popierał Pawła Kukiza, działał w ruchu JOW Bezpartyjni. Był też jednym z liderów ruchu Polska Fair Play organizowanego przez Roberta Gwiazdowskiego. Do sejmu dostał się z list PSL, ale dziś wspiera Zjednoczoną Prawicę. Został Wiceministrem Sportu i Turystyki. Wiele działał też w biznesie. Założył m.in. firmę Future Wolves, która świadczyła usługi piarowe dla urzędu miasta Zielona Góra. Ta sama firma miał też prowadzić szkolenia w ramach projektu Lubuskie Bony Rozwojowe w subregionie zielonogórskim ? edycja II. Lubuska Agencja Rozwoju Regionalnego przekazała na ten cel niemal milion złotych. W 2020 Łukasz Mejza i Tomasz Guzowski założyli też spółkę Vinci NeoClinic z siedzibą w Zielonej Górze, która miała prowadzić działalność gospodarczą m.in. w zakresie organizacji turystyki i opieki zdrowotne. Jakby tego było mało to wiceminister  regularnie trenuje i chciał walczyć w klatce. Zapowiadał też wielkie projekty sportowe z Tomaszem Golobem i Marcinem Najmanem.

Napisz komentarz »