REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Dlaczego ludzi to nie oburza?

Opublikowano 18 grudnia 2021, autor: Michał Szczęch

Leszek Urban powyżej uszu ma lokalne układy, układziki i zatrudnianie znajomych królika. Nie zamierza milczeć. – Starosta po prostu nie zna się na swojej pracy ? mówi. – Przez prawie 20 lat siedziała na prowincji, w małym Domu Kultury w Kolsku. Zarządzała tam góra dwoma osobami. Nagle Milewski jej powiedział „Ty będziesz starostą”. Odpowiedziała „Dobrze, będę”.

Urban wierci dziurę w brzuchu Brzozowskiej od września. Próbuje się dowiedzieć, ilu emerytów pracuje nie tylko w starostwie, ale też w placówkach starostwu podległych (typu PCPR, Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna, DPS, szkoły ponadpodstawowe). I ile zarabiają. – Tacy ludzie pobierają emerytury, a do tego niemałe pensje – mówi Urban. Na myśli ma przede wszystkim osoby zatrudnione na intratnych stanowiskach, które tak kurczowo trzymają się urzędniczych stołków, jakby ktoś je do nich przyspawał. – Obciążany jest budżet państwa ? wypomina. – Tacy ludzie blokują młodym możliwość starania się o dane stanowisko. Blokują im możliwość awansu.

„Gra na zwłokę”

Pierwsze pytania w tej sprawie Urban wysłał do starostwa we wrześniu. Kilkukrotnie! Na odpowiedź czekał miesiąc. Przyszła 15 października. Brzozowska wytknęła „braki formalne we wniosku do udostępnienia informacji publicznej”. Pouczyła, że Urban musi podpisać wniosek własnoręcznie i złożyć jeszcze raz. I dodała, że jak dopełni formalności, to dostanie odpowiedź za miesiąc, czyli dopiero 19 listopada.

Urban dopełnił formalności natychmiast, podpisał wniosek i wysłał ponownie już 18 października. A Brzozowska zrobiła tak, jak zapowiedziała. Czyli odpowiedziała 19 listopada. Co ciekawe, z pisma, które dostał Urban wynika, że odpowiedź leżała w szufladzie biurka Brzozowskiej już od 17 października, czyli kilka tygodni. Leżała i czekała. Po co? Urban twierdzi, że tylko po to, żeby go zniechęcić do drążenia tematu. Jego zdaniem to gra na zwłokę. Choć przecież przepisy mówią wyraźnie, że starostwo, zresztą jak każdy urząd, „powinno sprawy załatwiać bez zbędnej zwłoki”.

Brzozowska odpowiedziała Urbanowi tylko połowicznie. Owszem, podała, ilu zatrudnia emerytów w starostwie. A co z placówkami starostwu podległymi? Odpowiedziała, że nie wie, że nie posiada takiej informacji. I zasugerowała Urbanowi, żeby sam to sobie sprawdził, żeby zapytał w każdej placówce z osobna.

Urban, oburzony taką postawą Brzozowskiej, złożył skargę do radnych, a konkretniej ? do komisji skarg, wniosków i petycji. Komisja planuje ją rozpatrzyć w lutym przyszłego roku.Zatem Urban musi poczekać. – A pieniądze jak były trwonione, tak są nadal i pewnie będą – komentuje.

„Nie zna się na swojej pracy” 

Urban zastanawia się, jak to jest możliwe, że Brzozowska nie odpowiada na zapytanie o informację publiczną, że w ustalaniu odpowiedzi wyręcza się… pytającym. – Ja mam ustalać, ilu emerytów pracuje w placówkach podległych starostwu? To w starostwie tego nie wiedzą? W takim razie za co pani Brzozowska bierze pensję? – głowi się Urban. – Za co dostała niedawno ponad pięć tysięcy brutto podwyżki? Przecież to absurd, że starosta nie ma bladego pojęcia o tym, jakich pracowników zatrudniają placówki jej podległe. Od tego ma urzędników, żeby to ustalili.

Urban podejrzewa też taką ewentualność: – Starosta po prostu nie zna się na swojej pracy. Przez prawie 20 lat siedziała na prowincji, w małym Domu Kultury w Kolsku. Zarządzała tam góra dwoma osobami. Nagle Milewski jej powiedział „Ty będziesz starostą”. Odpowiedziała „Dobrze, będę”. A to, że nie zna się na zarządzaniu, że nie ma kompetencji, nie miało kompletnie znaczenia ? rozumuje Urban. W swoich wnioskach idzie dalej. – W Nowej Soli obowiązuje zasada „zatrudniamy znajomych królika” – w tym momencie Urban na myśli ma nie tylko wspomnianych emerytów, spośród których wielu, jego zdaniem, grzeje fotele od lat za lojalność i wierność „sile drużyny”. Na myśli ma też choćby takie osoby, jak Monika Owczarek. – Milewski wybrał ze swojej drużyny i namaścił Brzozowską na starostę. Brzozowska zatrudniła jego konkubinę, czyli Owczarek, na sekretarza powiatu. I w ten oto sposób Milewski rządzi w mieście, a jego konkubina w powiecie. Oto siła nowosolskiej drużyny ? ironizuje Urban, nawiązując do wyborczego hasła, powtarzanego najpierw przez Tyszkiewicza, a obecnie przez Milewskiego oraz przez świtę jednego i drugiego, która niemal się nie zmienia od lat.- Oni sobie przekazują mieszkańców, jak pałeczkę w sztafecie – kontynuuje. – Traktują ludzi jak przedmiot, a nie jak podmiot.

Troje emerytów 

Urban wciąż czeka na dalszą część odpowiedzi odnośnie zatrudnianych emerytów. Do dziś udało mu się ustalić, że w samym starostwie w 2021 roku zatrudnionych było troje. Emeryt z wydziału organizacyjnego dostaje w ramach wynagrodzenia zasadniczego 4,9 tys. zł, w ramach dodatku stażowego – 980 zł, dodatku specjalnego ? 1,2 tys. zł. W rok dostał też 4 tys. zł w ramach nagród. Od 17.08.2020 r. do 31.10.2021 rok ten emeryt zarobił w starostwie w sumie 129 tys. 319 zł i 91 gr brutto.

Kolejny emeryt, z wydziału inwestycji i promocji, dostaje w ramach wynagrodzenia zasadniczego 4 tys. 550 zł, w ramach dodatku stażowego ? 910 zł, dodatku specjalnego ? 1,1 tys. zł. Dostał też 3 tys. zł w ramach nagród. Od 3.08. 2020 r. do 31.10.2021 r. ten emeryt zarobił w starostwie w sumie 119 tys. 987 zł i 24 gr brutto.

Trzeci emeryt, z wydziału geodezji i gospodarki nieruchomościami, dostaje w ramach wynagrodzenia zasadniczego 1 tys. 850 zł, w ramach dodatku stażowego – 370 zł, dodatku specjalnego ? 400 zł. Od 7.01.2020 r. do 31.10.2021 r. ten emeryt zarobił w starostwie w sumie 67 tys. 682 zł i 15 gr.

Ludzie! Śpicie!? 

Urban mieszka w Nowej Soli od dwóch dekad. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego ludzie nie widzą tego wszystkiego, co wyprawia lokalna władza, dlaczego ich to nie oburza, a jeśli oburza, to dlaczego nie reagują. Jakby spali albo byli ślepi i głusi. – Jaka to gospodarność? – pyta w kontekście trzymania w urzędach emerytów i tworzenia nowych stanowisk dla znajomych królika. – A później rządzący mówią, że nią mają pieniędzy na to, na to, na to… Albo ładują miliony złotych, publiczne, więc nasze, w ścieżkę rowerową. Tak jakby tutaj nie było innych problemów! – złości się Urban. Ścieżka, to jednak historia na kolejną opowieść…

Napisz komentarz »