REKLAMA

Samorząd

Sprzątanie po Mejzie

Opublikowano 04 stycznia 2022, autor: Patryk Świtek

Afera wokół dotacji dla firmy Łukasza Mejzy dotarła na Sejmik Województwa. Opozycja sugerowała, że ktoś z zarządu powinien podać się do dymisji.

Firma Ł. Mejzy, byłego już ministra sportu, ma oddać 664 tys. zł. Po szczegółowej kontroli zażądały tego władze województwa. Wykryto wiele nieprawidłowości w szkoleniach, które organizował dla przedsiębiorców. Pieniądze pochodziły z Europejskiego Funduszu Społecznego. Za dystrybucję środków odpowiadała Agencja Rozwoju Regionalnego, która wygrała konkurs. Większość udziałów w ARR ma Urząd Marszałkowski. Rozliczeniem setek tysięcy złotych zainteresowało się więc CBA.

Polityczna odpowiedzialność

W Sejmiku o ARR pytał przede wszystkim klub Samorządowe Lubuskie. Beata Kulczycka wystąpiła o listę firm, które korzystały z bonów. Chciała dotrzeć też do listy szkoleniowców, ale nigdzie jej nie ma. Edward Fedko pytał o powody zwolnienia Hanny Nowickiej, która była poprzednio prezesem zarządu. Aleksandrę Mrozek ciekawiło z kolei, czy gdyby nie afera z Mejzą, to czy w ARR w ogóle odbyłaby się kontrola.

– Czy nie czuje się pan odpowiedzialny za 30 mln zł powierzonych operatorowi, żeby w trakcie realizacji projektu tak po gospodarsku zobaczyć, jak to wygląda? – pytała wicemarszałka Łukasza Poryckiego. – To na pana barkach ciąży odpowiedzialność za tę kwotę, która została rozdysponowana w ten sposób, że nie można sprawdzić, kto szkolił imiennie. Nauczyciel ubiegając się o pracę, musi wykazać się dokumentami, a tu szkoleniowiec brał 400 zł za godzinę i nie miał takiego obowiązku?- pytała radna.

Temat podłapało także PiS.

– Kto oceniał te projekty? Kto akceptował taką formę szkoleń i tak horrendalne wynagrodzenia. 400 zł za godzinę? Nie wiem, czy nie warto by się zastanowić nad odpowiedzialnością polityczną, bo któryś z członków zarządu ma w gestii opiekę nad tą całą agencją. Dziś to przypomina kopanie studni, gdy już się pali – mówił Zbigniew Kościk.

Nie ja próbowałem wyłudzić

– To nie ja próbowałem wyłudzić środki unijne, tylko Łukasz Mejza – mówi wicemarszałek Porycki. Zapewniał, że temat, jak firma Mejzy organizowała szkolenia i tak prędzej czy później by wypłynął. Projekt bonów miał się skończyć dopiero 31 grudnia 2022 roku. – Kontrolę i tak byśmy przeprowadzili, ona po prostu została przyśpieszona – wyjaśnił. – To nie jest odosobniony przypadek, że żądamy zwrotu. W tej kadencji podpisałem 20 decyzji o zwrot środków z EFS, które wykorzystano niezgodnie z przeznaczeniem. Były to większe sumy – mówi.

Odpierał też zarzut dotyczący formuły e-learningowej, którą stosowała firma Mejzy. Płacono mu za tzw. pokaz slajdów.

– To Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości jest właścicielem bazy usług rozwojowych, z których korzystają przedsiębiorcy. To ona odpowiada za dopuszczenie takich form – tłumaczy Ł. Porycki.

Po cichutku

Na sesji kolegi z zarządu broniła marszałek Elżbieta Polak.

– Wszystkie procedury przeprowadził z należytą starannością. Stawianie dzisiaj takiej tezy, że jest odpowiedzialny za tę sytuację, jest szokujące. To tak samo, jak byście obwiniali chore dzieci i ich mamy za to, że Mejza chciał ich oszukać. Zarząd skierował zawiadomienie o podejrzeniu wyłudzenia dotacji. To firma Mejzy nie przedstawiła dowodów ze szkoleń. Logowania były w nocy, a szkolenia, które miały trwać 8 dni, trwały 2 – mówiła.

Podobnie zareagował Marcin Jabłoński (członek zarządu województwa): – Mówienie, że zarząd i agencja są winne, to jest hipokryzja. A pan dopiero teraz mówi po cichutku o Mejzie, że to było łajdackie zachowanie. A jeszcze niedawno na konferencjach razem występowaliście. Niech pan to powie głośno – mówił do E. Fedki.

– Jest to łajdactwo, a z panem Mejzą nie chcę mieć do czynienia. Już mu to powiedziałem – grzmiał E. Fedko.

Agencja Rozwoju Regionalnego zatrudnia obecnie 32 osoby. Zarząd jest dwuosobowy. Prezesem jest Rafał Adamczak, wiceprezesem Tomasz Wontor. W trzyosobowej radzie nadzorczej zasiadają Piotr Anklewicz, Sławomir Kotylak i Jerzy Sobolewski. Samorząd Województwa Lubuskiego ma prawie 90 proc. udziałów w tej spółce. Obecny zarząd spytaliśmy, czy ktoś poniósł odpowiedzialność za aferę z firmą Mejzy. Marek Osocki, dyrektor operacyjny, odpisał nam, że decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma. Ale nawet gdyby była, to jest to „wewnętrzna sprawa” spółki. Spytaliśmy też, czy ktoś z zarządu czuje się odpowiedzialny za tę sytuację. „Ewentualne nieprawidłowości dotyczą roku 2020. W tym okresie prezesem zarządu odpowiedzialnym za działalność spółki była Pani Hanna Nowicka, która została odwołana ze stanowiska 16 sierpnia 2021 roku”. Odwołał ją zarząd województwa lubuskiego.
Napisz komentarz »