REKLAMA

Aktualności, Sport

Z kangura wyrósł wieżowiec

Opublikowano 24 grudnia 2021, autor: Michał Szczęch

Michał Stremecki zbiera na operację nogi, żeby wrócić do sportu. Można się dorzucić.

Pamiętacie Kangura z Lubięcina? Nie!? To przecież Michał! Ten 11-latek ze zdjęć w naszej gazecie, który sześć lat temu skakał prawie pięć metrów w dal, gdy wygrywał czwartki lekkoatletyczne. Skakał nawet we Francji! Kochał też grać w piłkę nożną. Marzył, że będzie drugim Messim…

Minęło sześć lat

Dziś Michał ma 17 lat. Urósł na ponad metr dziewięćdziesiąt. Wołają na niego „wieżowiec”. Przestał być kangurem. Nie skacze. Lekką atletykę wybiły mu z głowy kontuzje. Wciąż za to kocha piłkę. Dostał się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Głogowie. Rozpoczął treningi w Chrobrym. Wróżą mu karierę, może grę w ekstraklasie, a może nawet za granicą, kto wie. O tym marzy. Tyle tylko, że Michała nadal prześladują kontuzje. I teraz walczy o to, żeby znowu nie odebrały mu pasji.

Aktualnie jest piłkarzem drużyny Dąb Sława Przybyszów. Został tam wypożyczony z Głogowa. Debiut w seniorskiej piłce okazał się na tyle udany, że, mimo młodego wieku, szybko znalazł się w pierwszym składzie. I wtedy, po brutalnym faulu, doznał kontuzji więzadeł stawu skokowego. Po rehabilitacji wrócił na boisko. Niestety, tylko na chwilę. Więzadła znowu puściły. Kolejna kontuzja zawiesiła karierę Michała na włosku. Musi uzbierać 12 tysięcy złotych na operację. Rehabilitacje są prawie tak samo kosztowne. Więc całe leczenie będzie kosztować prawie 20 tysięcy.

Owszem, kontuzje są wpisane w profesjonalną karierę sportowca, ale kontuzjami, które przytrafiły się do tej pory Michałowie, można obdzielić kilka osób. Ba! W 2016 roku Michał mógł nawet zginąć. Jechał z kolegami z drużyny na sparing do Legnicy. Kierowca busa wiozącego drużynę musiał uciekać przed czołówką z tirem. Wpadł do rowu. Młodzi, poturbowani piłkarze, niektórzy ze wstrząsem mózgu, inni z połamanymi żebrami, trafili do szpitala. Michała zabrali do helikoptera. Poleciał do szpitala we Wrocławiu. Wylizał się.

Nie potrafię żyć bez sportu

Można mówić, że chłopak ma pecha. Ale można też mówić, że ma wielkie szczęście. Los, poprzez kontuzje, może mówić „nie graj”. Skoro jednak Michał jak dotąd z każda kontuzją wygrał, to może los po prostu wystawia go na próbę?

Mimo kolejnych kontuzji, mimo przeciwności losu, Michał się nie załamuje. – Chcę być piłkarzem ? powtarza. – Nie wyobrażam sobie innego życia ? zaznacza. – Patrzę na moich znajomych, którzy chodzą do normalnych szkół i ja ich nie rozumiem. Ja nie potrafię żyć bez sportu. Leżałem z nogą w gipsie i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Mówią, że w razie co mogę zostać trenerem. Odpowiadam, że nigdy w życiu. Nie wyobrażam sobie, że miałbym stać obok murawy, zamiast biegać za piłką. Gram w piłkę i czuję radość. To pasja. To marzenia. Rówieśnicy idą na imprezy, albo siedzą przed kompem. Ja, odkąd pamiętam, zawsze wolałem iść z kumplami na boisko. Piłkę mógłbym kopać godzinami, od rana do wieczora, codziennie.

Jeśli ktoś chce pomóc Michałowie w walce o powrót do zdrowia, może dorzucić się do jego operacji i dalszego leczenia. Wystarczy wpisać w internetową wyszukiwarkę: „Powalcz z nami o powrót na boisko Michała! Operacja i Rehabilitacja”.

Napisz komentarz »