REKLAMA

Sport

Życiowy sukces Oleniaka

Opublikowano 26 sierpnia 2011, autor: Tomasz Kłos

Znakomity występ odnotowali nowosolscy długodystansowcy, którzy w ubiegły weekend startowali w maratonie w Lesznie. Wygrał Jarosław Oleniak, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w karierze.

– Dla tej chwili trenowałem całe życie – mówi wzruszony biegacz. Droga do sukcesu była jednak wyboista. J. Oleniak od początku utrzymywał się w czołówce. Po 10 kilometrach plasował się na ósmej pozycji, na półmetku był dwunasty. Do szturmu na medalową pozycję biegacz przystąpił w drugiej części dystansu. Na 10 km przed metą był trzeci. Decydujące okazały się ostatnie trzy kilometry. Biegł za plecami lidera, widział, że ten słabnie, więc zaatakował. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Na mecie osiągnął rezultat 3.10.31, miał minutę przewagi nad drugim zawodnikiem. To niewątpliwie największy sukces naszego lekkoatlety, który na dystansach maratońskich i dłuższych startuje od wielu lat. Bieg ukończyło jeszcze pięciu biegaczy z naszego powiatu. Marian Rutkowski, reprezentujący barwy Świata Maratończyka, osiągnął rezultat 3.55.57 i został sklasyfikowany na 57. miejscu. Mariusz Madejszo (4.13.39) był 81., Marian Sznajder z czasem 4.20.59 zajął 93. lokatę, jego brat Zenon (4.20.59) metę przekroczył tuż za nim, a Leszek Wielgosz (4.33.08) został sklasyfikowany na pozycji nr 115.

 

RAMKA WYWIAD Z JAROSŁAWEM OLENIAKIEM:

TK: Jak się czułeś na mecie?

JO: Powiedzieć, że byłem bardzo szczęśliwy to jak nie powiedzieć nic. Cały bieg układał mi się bardzo dobrze, te trzy ostatnie kilometry to już prawdziwa euforia.

 Nie zagotowała się głowa, gdy widziałeś, że możesz odnieść zwycięstwo.

Wręcz przeciwnie. Gdy pilot kazał ludziom się rozchodzić i mówił „uwaga pierwszy maratończyk na trasie” poczułem ogromną euforię i adrenalinę. Biegłem już wtedy z prędkością 4.10  na kilometr, to aż o 20 sekund szybciej niż zazwyczaj.  

To twój najcięższy bieg w karierze?

Jeden z tych bardziej wymagających. Były już starty w supermaratonach na 100 km, więc wysiłek był większy, ale w Lesznie nie było lekko.

Kiedy powtórka? Na jednym razie, mamy nadzieję, się nie skończy.

Ja również, postaram się w najbliższych startach pokazać, że zasłużyłem na to zwycięstwo ciężką pracą. W tym sporcie inaczej się nie da.

Napisz komentarz »